środa, 10 lipca 2013

krótka chwilka na placu zabaw w Wejherowie

 No, oczywiście na pierwszy rzut poszła w ruch huśtawka. 

 Po dłuższych negocjacjach dałem się skusić na wspinaczki.

 By uwieńczyć je zjeżdżaniem z różnych ślizgawek.

 Nastka w tym czasie dzielnie towarzyszyła cioci Justynie na ławeczce,
choć podejrzewam, że też miała ochotę na niejedną wariację.


Jak zaczęło padać schowaliśmy się w muzeum piśmiennictwa 
w pałacu Przebendowskich. 




Czas do domu nadszedł nieubłagalnie.

wtorek, 9 lipca 2013

SUPER CIUFCIA - nowy nabytek

 Moja nowa lokomotywa. 


Kraina Zabawy

 Spotkaliśmy się dzisiaj w doborowym towarzystwie 
na placu zabaw w Krainie Zabawy.
Była ciocia Patrycja z Gracjanem
(w tym czasie on spał).

 Była też ciocia Maja, wujek Kamil i Oliwia.

 Obowiązkowo kopanie w piachu.
Jak widać - mieliśmy dwie DUŻE łopaty!
 
 Nastka dzielnie kryła się przed słońcem w wózku.

 Nawet udało się zakopać moje nogi,
choć ku rozczarowaniu taty szybko wyszedłem z tego kopca.

 Romantyczna chwilka bez dzieci.

Kiedy Gracjan się obudził przyszedł i jego czas na tarzanie się w piachu,
 
 a później marsz ku kolejnej przygodzie,
czyli..
  jazdy na rowerze, kawy mrożonej i obiadu.

A tędy moi drodzy szło się na parking do samochodu.

niedziela, 7 lipca 2013

a w sobote było tak....

 Z prababcią

 z dziadkiem

 a tu z wujkiem maszerujemy na rynek.

Trafiliśmy akurat na  Jarmark Jaszczurczy.
Oprócz "bud" były także atrakcje dla dzieci m.in. pontony :)
 
 Pełny relaks nad wodą :D 

 Rodzinne zdjęcie z ręki a za plecami nowa fontanna 
nazywana przez tubylców myjnią samochodową.

 Z prababcią i babcią na tle bud i ratusza.

 Trochę wygłupów :D

 A tu Nastka w ogrodzie:




czwartek, 4 lipca 2013

Faktoria rzymska

 Witam,
zabieramy was dzisiaj do faktorii rzymskiej. 

 Trzeba zająć wygodne miejsce
i do dzieła.

 Poznaliśmy puszczyka - dwulatka.


 Chwilka odpoczynku

 i...
- tu mama z ciocią przygotowują się na najazd barbarzyńców.
 Tutaj ciężko pracuję nad wykopaliskami.

 Nastka
i my przy rzymskim barze.
Tylko jakoś z kelnerami było kiepsko, 
więc trzeba było mieć swoje napoje. 

 Chwila relaksu przy kawie mrożonej 

 
 i frytkach.
- Tak, tak, prawie wszystkie zjadłem.

A później dopadł mnie sen - 
jak widać przy konsumpcji podwieczorka.